Transport nocny – kiedy faktycznie warto dopłacić
W transporcie ponadgabarytowym noc to nie jest czas na spanie, tylko na liczenie pieniędzy. Często słyszymy od klientów, że jazda po zmroku to zbędny wydatek na pilotów, ale rzeczywistość na trasie Warszawa-Poznań pokazuje co innego. Policzymy to na chłodno, bez owijania w bawełnę.
Kiedy pilot kosztuje mniej niż korek w Łowiczu
Większość firm transportowych od razu dolicza nocną stawkę, gdy szerokość ładunku przekracza 3,2 metra. My w Ten More Ways patrzymy na to inaczej. Pilot na trasie kosztuje średnio 2,80 PLN za kilometr, a przy większych gabarytach potrzebujesz dwóch takich aut. To daje dodatkowe 1800 PLN na odcinku 320 kilometrów. Brzmi jak spory koszt, dopóki nie zestawisz tego ze staniem w korku pod Łowiczem w godzinach szczytu. Zestaw o wadze 47 ton spala w korku około 12 litrów paliwa na każdą godzinę jałowej pracy silnika.
Jazda nocą (zazwyczaj między 22:00 a 6:00) pozwala utrzymać stałą prędkość przelotową na poziomie 54 km/h. To kluczowe, bo przy stałym tempie Scania R500 z ciężkim ładunkiem pali o 14% mniej niż w trybie stop-and-go. Na trasie do Poznania, którą robiliśmy w lipcu 2024, zaoszczędziliśmy w ten sposób 38 litrów oleju napędowego. Przy obecnych cenach paliwa to realny pieniądz, który niemal w połowie pokrywa koszt jednego pilota. Bez zbędnego gadania – płynność jazdy to największa oszczędność w tym biznesie.
Płynność jazdy nocą to oszczędność 38 litrów paliwa na jednym kursie do Poznania.
Analiza przypadku: Prasa hydrauliczna 34 tony
W kwietniu 2024 przewoziliśmy prasę hydrauliczną o masie 34 ton z Warszawy do fabryki pod Poznaniem. Ładunek miał 4,2 metra wysokości, co wymusiło bardzo precyzyjne planowanie trasy pod wiaduktami na starej dwójce. Gdybyśmy ruszyli o 8:00 rano, kierowca musiałby robić pauzę w połowie drogi z powodu limitów czasu pracy, bo przejazd przez zakorkowane miasta zająłby mu 9,5 godziny. To oznaczało dodatkowy koszt noclegu i diety, a maszyna dotarłaby na miejsce dopiero drugiego dnia około południa.
Zdecydowaliśmy się na start o 23:15. Cała operacja, wliczając przejazd przez trudny odcinek pod remontowanym mostem, zajęła 6,2 godziny. Kierowca zameldował się na rozładunku przed 6:00 rano, a ekipa montażowa klienta mogła zacząć pracę od razu. Uniknęliśmy w ten sposób przestoju 7 pracowników montażu, których godzina pracy kosztuje klienta łącznie 450 PLN. Konkret na stole: nocny transport kosztował o 2200 PLN więcej w fakturze od nas, ale zaoszczędził klientowi około 3100 PLN w kosztach operacyjnych fabryki.

Zezwolenia kategorii V a jazda po zmroku
Urząd GDDKiA często sam narzuca jazdę nocną w treści zezwolenia, szczególnie gdy szerokość zestawu przekracza 3,5 metra. W Ten More Ways mamy 83 stałe trasy objazdowe, które sprawdziliśmy osobiście w terenie. Wiemy, że na niektórych odcinkach drogi S5 policja nie pozwala na przejazd gabarytów przed 23:00 ze względu na natężenie ruchu lokalnego. Ignorowanie tych zaleceń to prosta droga do mandatu, który dla przewoźnika zaczyna się od 5000 PLN, a dla klienta oznacza opóźnienie dostawy o kilka dni.
Nocna jazda wymaga jednak specyficznego sprzętu. Nasze zestawy są wyposażone w dodatkowe oświetlenie LED o mocy 3200 lumenów na tylnych belkach, co ułatwia pilotom manewrowanie w ciasnych łukach. Trasa sprawdzona w terenie to nie tylko mapy Google, ale wiedza o tym, że o 3:00 rano na konkretnym rondzie w Koninie jest najmniejszy ruch i można tam bezpiecznie 'złamać' zestaw pod prąd. To są detale, za które płacisz w nocnej stawce, by rano mieć ładunek bezpiecznie na placu.
Mandat za jazdę gabarytem w złych godzinach zaczyna się od 5000 PLN.
Kiedy szczerze odradzamy jazdę nocną?
Nie zawsze noc jest najlepszym wyjściem. Będę z Wami szczery – jeśli Twój ładunek mieści się w standardzie 2,5 metra szerokości i nie waży więcej niż 24 tony, dopłacanie za nocną dostawę to często wyrzucanie pieniędzy w błoto. Wyjątkiem są sytuacje awaryjne na liniach produkcyjnych. (Swoją drogą, ostatnio mieliśmy klienta, który chciał dopłacić za nocny transport biura kontenerowego tylko po to, żeby sąsiedzi nie widzieli dostawy – odmówiliśmy, szkoda było jego budżetu).
Kolejnym przypadkiem są trasy górskie zimą. Między grudniem a lutym, gdy temperatura spada poniżej -7 stopni, nocna jazda po serpentynach na południu Polski jest zwyczajnie niebezpieczna dla ciężkich zestawów. Lód na asfalcie przy 40 tonach nacisku to ryzyko, którego nie pokryje żadna oszczędność czasu. Wtedy wolimy ruszyć o 9:00 rano, gdy sól drogowa już zadziała, a słońce trochę poprawi widoczność. Bezpieczeństwo ładunku jest ważniejsze niż te 2-3 godziny zysku.


